#RozkminyKaroliny
Czy ci, którzy prowadzą beztroskie życie - nie narzucają sobie presji ciągłego rozwoju, zdobywania wiedzy, poszerzania horyzontów - mają w życiu łatwiej?
Czy minimaliści są naprawdę szczęśliwsi, bo do szczęścia wystarcza im niewiele, podczas gdy perfekcjoniści nieustannie chcą więcej, lepiej, intensywniej?
Czy kobiety, które z zawodu są “żonami” albo “partnerkami”, nie martwią się rachunkami, nie budują własnych biznesów — naprawdę mają komfort nicnierobienia?
Czy może tylko pozornie — bo owszem, mogą robić, co chcą… dopóki to, co chcą, zgadza się z wizją partnera, męża, „szefa stada”?
Czy naprawdę lepiej być “gąską”, która nie musi troszczyć się o prozę życia, ale w zamian traci wolność i poświęca WŁASNE PLANY albo co gorsza zapomniała, że może takowe w ogóle posiadać?
Czy może jednak lepiej stawiać na siebie, na swoją autonomię, nawet jeśli to oznacza więcej wyzwań i obowiązków, niższy komfort życia - ale daje gwarancję, że kiedy przyjdzie moment próby, będzi...