facebook pixel
Zawsze mnie fascynowało, jak bardzo nasze słownictwo rozjeżdża się z biologią. „Narkotyk”, „ćpun”, „degenerat”, „kawosz”, „wino do kolacji”, „syropek na gardło”,a pod spodem ten sam mózg, te same szlaki dopaminy, GABA, glutaminianu i adrenaliny, ta sama chemia nagrody i ulgi. W farmakologii „narkotykiem” jest każda substancja, która zmienia pracę OUN: kofeina, nikotyna, alkohol, THC, opioidy, psychodeliki, benzodiazepiny, a nawet lek, który bierzesz „na noc, żeby zasnąć”. W kulturze działa to inaczej: kawę romantyzujemy, alkohol celebrujemy, a ktoś z benzo w torebce dalej „nie uważa się za osobę używającą substancji”. I odwrotnie: ta sama chemia w innym kontekście społeczno-prawnym dostaje od razu łatkę „patologia”. Problem? Etykieta jest moralna, ale ryzyko jest biologiczne. Kawa potrafi zrobić tolerancję i odstawienie. Nikotyna jest jednym z najsilniej uzależniających związków na planecie, mimo że kupujesz ją na stacji. Alkohol robi więcej szkód niż większość zakazanych substancji...

 612

 9

    Suggested Credits
    Tags, Events, and Projects