Z cyklu: to co zostaje… czyli o rzeczach, które zostają w głowie dłużej niż na chwilę. Książkach, filmach, historiach, które coś w nas poruszają.
Jak to piszę, jest około 2 nad ranem. Czwarta godzina lotu. Prawie cały samolot śpi. A ja siedzę wzruszona, z poczuciem jakby serce było pełne emocji. Wiem, brzmi to trochę poetycko… ale dokładnie tak się czuję. Ten film jest poezją.
The Life of Chuck. Życie Chucka. Myślę, że powinien go obejrzeć każdy, kto obawia się śmierci. Każdy, kto pyta o sens życia. Każdy, kto gdzieś w środku szuka ukojenia. Od dziecka, gdy ktoś umierał, towarzyszyło mi takie dziwne poczucie odrealnienia - że świat powinien się wtedy zatrzymać. Jak to możliwe, że jeżdżą tramwaje… że ludzie idą do pracy… że w radio dalej gra muzyka… Ten film przywołał we mnie to uczucie. I jednocześnie przyniósł coś jeszcze - ulgę.
Bo kiedy pojawia się w nas świadomość śmiertelności, coś bardzo ważnego zaczyna dochodzić do głosu. Możemy trwać w zamrożeniu i czekać. Albo możemy żyć …i k...
Suggested Credits
Tags, Events, and Projects