Coraz częściej dostaję od Was wiadomości o poczuciu „tymczasowości” - w relacjach, w domach, w decyzjach, o byciu „jedną nogą gdzie indziej”. Jakie mogą być jej powody? Niektórzy po prostu nie lubią zmian - najbezpieczniej czują się w znanych miejscach i przez to wydaje im się coś tymczasowe choć takie nie jest. I to jest ok. Ale… czasem tymczasowość bywa mechanizmem obronnym. Takim, który „chroni” nas np. przed przemijaniem albo rozczarowaniem. Trochę na zasadzie: nie zmieniam nic, więc się za bardzo nie przywiązuję. I przy okazji tego tematu przypomniała mi się historia pewnej osoby, która marzyła o pięknym mieszkaniu. Remoncie, na który było ją stać. A jednak latami nic nie zmieniała. Bała się, że podejmie złą decyzję, nie wierzyła w swój gust, bała się oddać wybór w czyjeś ręce. I tak trwała w tym latami - coraz bardziej nieszczęśliwa, nie zapraszająca ludzi do domu ze wstydu, że nie wygląda on tak, jak „powinien”. Tylko że to „powinien” było głosem bardzo klasycznego, karzącego we...
Suggested Credits
Tags, Events, and Projects