Kończąc tę wypowiedź - możemy rozmawiać i próbować do skutku, ale jak skutku brak warto usiąść ze sobą i zastanowić się ile jestem w stanie wytrzymać, ile mnie to kosztuje, jak długofalowo to widzę i z tymi wnioskami pójść do drugiej strony. Jeśli nie przyniesie to efektu wyciągnąć wnioski i co jakiś czas sprawdzać ze sobą czy oby za bardzo nie przymyka się na to oka z lęku, że coś się rozpadnie. Jeśli tak to sygnał, że być może bierzemy za wysoką odpowiedzialność za powodzenie relacji - „odciążając” tym samym z tego drugą stronę. To ogólnie ciekawy temat związkowy: gdzie kończy się autonomia w relacji, a gdzie zaczyna odpowiedzialność z obu stron za wspólny dobrostan, który to może czasem naruszać tą autonomię. Dajcie znać co sądzicie…
#psychologia #związki #emocje #autonomía #zaufanie