Są takie momenty, kiedy ciało już zwalnia… a głowa dalej biegnie. I nawet kiedy nic się realnie nie dzieje to my jesteśmy już w kolejnej sytuacji. W kolejnej rozmowie.
W kolejnej rzeczy do zrobienia. Dla wielu osób to bardzo znajome doświadczenie. To, co opisuję, ma swoje odzwierciedlenie w badaniach nad uważnością i ruchem (
m.in. badania nad mindfulness/MBSR, regulacją autonomicznego układu nerwowego oraz wpływem tempa ruchu na poziom pobudzenia). Pokazują one, że kiedy fizycznie zwalniamy tempo, organizm odbiera to jako sygnał bezpieczeństwa - co wspiera procesy odpowiedzialne za wyciszenie i regenerację (np. zwiększa się aktywacja układu przywspółczulnego, obniża pobudzenie fizjologiczne).
Co ciekawe, zmienia się też sposób, w jaki doświadczamy czasu. Badania z zakresu psychologii poznawczej pokazują, że kiedy zwalniamy i jesteśmy bardziej obecni, mózg rejestruje więcej szczegółów z otoczenia. A to znów sprawia, że czas subiektywnie „rozszerza się” i przestajemy mieć wrażenie, że dz...