Przeczytałam dziś komentarz pod moją ostatnią karuzelą: „…ale nie ma chęci opowiadania o pięknym zachodzie słońca, dzielenia się śmiesznostkami, gdy codzienność przytłacza i frustruje…”
I pomyślałam, że właśnie o to często rozbijają się relacje. To oczywiste, że łatwiej jest być ciekawym świata, zatrzymywać się przy małych rzeczach i dzielić się sobą, kiedy życie jest względnie spokojne. Kiedy sprawy idą dobrze. Kiedy człowiek ma więcej kontaktu ze swoją lekkością, spontanicznością i tym, co w terapii schematów nazwalibyśmy szczęśliwym dzieckiem. Ale kiedy pojawia się przeciążenie, lęk, smutek, frustracja albo poczucie utknięcia, bardzo szybko uruchamiają się nasze mechanizmy radzenia sobie. Człowiek coraz bardziej zamyka się w swoich myślach. Próbuje „ogarnąć się sam”. Nie ma siły na „małe zachwyty”. Nie mówi o tym, co przeżywa, bo nie chce obciążać drugiej osoby swoim ciężarem. Taka postawa zwykle nie wynika z obojętności. Wręcz przeciwnie, często właśnie z troski.
Tylko że paradoks ...
Suggested Credits
Tags, Events, and Projects