Case study z gabinetu! Ta klientka używała naprawdę sensownej pielęgnacji… a kaszka i tak miała się świetnie.
I to jest właśnie moment, w którym widać, że nie zawsze problemem jest zły kosmetyk. Bo czasem produkty są okej, ale po prostu nie dla tej konkretnej skóry.
Co u nas było kluczowe?
➡️ Część pielęgnacji była po prostu za ciężka i zapychająca.
➡️ Doszły niedobory (
m.in. B12, B9 i witamina D3).
➡️ A do tego kilka codziennych rzeczy, które totalnie łatwo przeoczyć… Na przykład produkty do włosów!
Bo jeśli szampon, odżywka albo stylizator regularnie lądują na czole, to skóra nie zawsze będzie zachwycona.
Dlatego przy takiej kaszce na czole zawsze patrzę szerzej.
A jeśli walczysz z taką kaszką, to basics first:
💙 dokładne oczyszczanie,
💙 regularne, rozsądne złuszczanie,
💙 nawilżanie,
💙 i ogarnięcie potencjalnych triggerów.
I obiecana polecajka ode mnie!
Mohani - wygładzające serum do twarzy z kwasem migdałowym. To serum złuszcza martwy naskórek i reguluje pracę gruczołów...