Małe sprostowanie, zanim ktoś pomyśli, że namawiam tu do egoizmu i zajmowania się wyłącznie czubkiem własnego nosa. Nie chodzi mi o to, żeby nie reagować, kiedy komuś dzieje się krzywda. Są sytuacje, w których osoba jej doświadczająca potrzebuje właśnie tego, żeby ktoś stanął obok, nazwał głośno to, co się dzieje, uprawomocnił jej doświadczenie albo wyraźnie zareagował. Czasem z różnych powodów sama nie jest w stanie tego zrobić. Nie o takich sytuacjach mówię. Mówię o tych, w których spalamy się, próbując zmienić coś w imieniu innych dorosłych ludzi. Walczymy za nich, złościmy się za nich, próbujemy naprawiać ich relacje, wychowywać ludzi wokół nich, choć oni sami wcale nas o to nie proszą. Trochę jak Don Kichot z Sancho Pansą ruszamy do walki z wiatrakami, tylko potem z całym tym ciężarem wracamy do własnego życia. I zamiast zająć się tym, na co rzeczywiście mamy wpływ, jeszcze godzinami przeżywamy cudze sytuacje. Można być empatycznym. Można wspierać. Można reagować. Można powiedzieć...
Suggested Credits
Tags, Events, and Projects